Z robieniem w domu kimchi to jest trochę love&hate. Z jednej strony tworzymy przepyszne cudo, z drugiej podczas fermentacji zapach jest bardzo intensywny i nieprzyjemny. Przepisów na kimchi jest mnóstwo – różnią się czasem drobiazgami, a czasem znacznie. Ja stworzyłam swój na bazie kilku, które znalazłam w necie. Podstawą jest kapusta – u mnie mix czerwonej i włoskiej i bardzo intensywne chilli. W większości przepisów sos robi się na bazie kleiku ryżowego – ja ten etap pominęłam.

Co będzie potrzebne:

  • Pół główki kapusty czerwonej
  • Pół główki kapusty włoskiej
  • 1/4 cebuli
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 cm kawałek imbiru
  • 2 łyżeczki brązowego cukru
  • 1 łyżka pasty z suszonych krewetek
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2-3 łyżki suszonego gochugaru (koreańska suszona ostra papryczka – ja zamieniłam na tajski odpowiednik)
  • 1 mała marchewka pokrojona na zapałki (lub starta na grubej tarce)
  • 2 dymki (sama zielona część, bez cebulek)

Wykonanie:

Z kapusty wykroić głąb i pokroić na nieduże kawałki (ok 2-3 cm). Przemyć zimną wodą na sitku, a potem umieścić w solance – na 2 litry wody 5 łyżek soli. Docisnąć talerzykiem, żeby kapusta była cała przykryta wodą. Odstawić na ok 3 godziny. Po tym czasie kapustę przelać na sitku zimną wodą i odstawić na pół godziny do odsączenia.

Cebulę, czosnek, imbir, brązowy cukier, sos sojowy, pastę z suszonych krewetek i gochugaru umieścić zmiksować w malakserze na pastę.

Do pasty dodać marchew i pokrojoną na ok 1 cm kawałki dymkę. Wymieszać i tak przygotowaną mieszanką nacierać kapustę. Warto założyć rękawiczki, żeby nie piekły was dłonie.

Kiedy kapusta będzie dobrze natarta przełożyć do słoika lub pojemnika do kiszenia, docisnąć, zamknąć i pozostawić w temperaturze pokojowej na 3 dni. Ja użyłam słoika do kiszenia Kilner.

Po tym czasie przechowywać w lodówce, nawet przez kilka tygodni.