Nie ukrywam, że nie są to moje ulubione zrazy, ponieważ najlepsze to te z grzybami. Ale ponieważ posiłki szykuję takie same dla całej rodziny, muszę uwzględnić czego nie może jeść Łucja. Jednak i tak z czystym sumieniem polecam ten przepis, szczególnie w towarzystwie kaszy gryczanej i buraczków 🙂

Co będzie potrzebne :

– 0,5 kg mięsa wołowego (zrazówka, ligawa lub rostbef)
– 60 g boczku wędzonego
– cebula
– 2 ogórki kiszone
– 2 łyżeczki ostrej musztardy
– bulion wołowy lub woda
– 150 ml czerwonego wytrawnego wina
– 3 ząbki czosnku
– łyżka masła klarowanego
– sól, pieprz
– majeranek

Wykonanie :

Mięso pokroić na plastry, rozbić je dość cienko tłuczkiem (u mnie wyszły 4 kotlety). Posypać solą, pieprzem i majerankiem  i posmarować od wewnętrznej strony musztardą. Ułożyć na środku cebulę pokrojoną w piórka, dwie ćwiartki ogórka kiszonego i boczek pokrojony w słupki (w wersji dla dziecka pominęłam boczek). Zwinąć w roladki, spiąć wykałaczkami lub owinąć nitką.
Naczynie żaroodporne postawić na palniku i smażyć zrazy z każdej strony po minucie na maśle klarowanym. Wlać wino i tyle bulionu by płyn przykrył mięso. Wrzucić ząbki czosnku przekrojone na pół i wstawić pod przykryciem do piekarnika na około 1,5 godziny (temperatura 175° C).
Pod koniec pieczenia zdjąć pokrywę aby sos się zredukował.

Reklamy