Danie inspirowane przepisem Nagela Slatera – w oryginale zamiast jarmużu jest botwinka, ale niestety jeszcze musimy trochę poczekać na sezon. Niby głównym składnikiem jest topinambur, ale tak naprawdę pierwsze skrzypce gra masełko i z przykrością stwierdzam, że ciężko będzie je czymś zastąpić.

Co będzie potrzebne (na 2 porcje):

  • 800 g topinamburu
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 75 g masła
  • 3 ząbki czosnku
  • 100 g jarmużu – wycięte twarde łodygi (w sezonie botwinki)
  • 40 g masła
  • 10 g parmezanu

Wykonanie:

Topinambur obrać, pokroić na mniejsze kawałki i ugotować do miękkości (ok 15-20 minut). Żeby nie ściemniał do wrzątku dodajemy sok z cytryny.

40 g masła rozpuścić na patelni, dodać pokrojony w plasterki czosnek i podgrzewać na niedużym ogniu, aż czosnek stanie się chrupiący. Co jakiś czas ruszać patelnią, żeby się nie przypalił. Usmażony czosnek wyjąć szczypcami na wyłożony ręcznikiem papierowym talerz. Na tę samą patelnię wrzucić poszatkowany jarmuż i podgrzewać na małym ogniu aż zmięknie i pokryje się masłem.

Ugotowany topinambur odcedzić i ubić z 75 g masła (można też zmiksować w malakserze), dodać połowę parmezanu.

Na talerzu ułożyć puree z topinamburu, na wierzchu jarmuż, chrupiący czosnek i polać resztą masła z patelni. Posypać resztą parmezanu.