Czas na post typowo “dzieciowy” – w końcu jestem matką to się znam 😉 Oglądaliście kiedyś taki film z pierwszej kąpieli noworodka: http://youtu.be/KnBZaDWM39w ? Dla mnie wygląda to magicznie… Jednak rzeczywistość domowa zazwyczaj różni się od tego diametralnie – zestresowani młodzi rodzice, ze sztywnymi rękami, co chwilę sprawdzający temperaturę wody w wanience, do tego płaczący maluch, świetnie wyczuwający nasz nastrój. Kończy się to pośpiechem i niepotrzebnymi nerwami. My zaczęliśmy od kąpieli z Łucją pod prysznicem – dziecko cały czas jest przytulone do rodzica, ciepła woda o tej samej temperaturze delikatnie po nim spływa. Spokój, bliskość – to właśnie jest potrzebne noworodkowi. Dodatkowo nie mamy łazienki zawalonej dziecięcą wanienką 😉 Oczywiście nie u każdego to się sprawdzi, bo każdy maluch jest inny, ale uważam że warto spróbować. Jedyny minus tej metody to potrzeba obecności dwóch osób – jedna siedzi z dzieckiem pod prysznicem, druga podaje i odbiera/wyciera. Łucja zażywała takich kąpieli do momentu kiedy usiadła (9,5 mca), teraz sadzamy ją w głębokim brodziku, żeby mogła się pluskać.

image

image

Reklamy