Dzisiaj chodziła za mną rozgrzewająca zupa cebulowa. Długo nie mogłam się przekonać do jej smaku aż w któreś wakacje wylądowaliśmy na estońskiej wsi gdzie była tylko jedna knajpa serwująca trzy dania: tatara z łososia, wędzoną flądrę i zupę cebulową. Trafił nam się jeden chłodny i deszczowy dzień kiedy po prostu potrzebowałam czegoś ciepłego i…zakochałam się w tej zupie 🙂 cebula bywa ciężkostrawna i myk polega na tym żeby ją dobrze udusić, aż do miękkości.

Co będzie potrzebne:

– 1 łyżka oliwy

– 1 łyżka masła klarowanego
– 1 łyżka brązowego cukru
– ząbek czosnku
– 4 duże cebule
– 2 gałązki świeżej szałwii (lub tymianku lub estragonu)
– 100 ml wina białego wytrawnego (może być też porto lub brandy)
– 0,75 litra bulionu (najlepsza jest na wołowym ale warzywny też będzie ok)

Wykonanie:

Na oliwie i maśle klarowanym podsmażyć do miękkości pokrojone w piórka cebule (ok 15 minut). Wsypać cukier, dodać drobno posiekane zioła. Dodać posiekany lub przecisnięty przez praskę czosnek. Przesmażyć jeszcze 5 minut. Zalać białym winem, chwilę pogotować, aby alkohol odparował. Wlać bulion i gotować jeszcze około 30 minut, aż cebula będzie bardzo miękka. Świetnie smakuje z grzankami z serem pleśniowym lub żółtym.